Rok naszego kwiatomatu w Zawierciu
Rok naszego kwiatomatu w Zawierciu
„Nie ma tu miejsca dla Ciebie”.
Tak mówiła moja największa hejterka, kiedy razem z mężem rozważaliśmy postawienie kwiatomatu w Zawierciu. Znała wszystkie moje wątpliwości i regularnie przypominała mi o każdej z nich.
Ta hejterka to ja.
W mieście działało już wiele kwiaciarni. Miały swoich klientów, doświadczenie i rozpoznawalność. Czy ktoś będzie chciał kupować bukiety od nieznanej florystki z Lubelszczyzny? I to z urządzenia, przy którym nie można zapytać: „A może dodać jeszcze trochę zieleni?”.
24 października nasz kwiatomat przy Dworzec Park kończy pierwszy rok, ale zanim otworzyło się pierwsze okienko, musiałam trochę poukładać sobie w głowie.


Chciałam robić kwiaty po swojemu
Decyzja dojrzewała długo. Próbowałam znaleźć dla siebie miejsce w zawierciańskiej florystyce, ale przy kolejnych pomysłach słyszałam: „W Zawierciu to się nie sprzeda”.
A ja chciałam sprawdzić.
Brakowało mi miejsca, w którym mogłabym samodzielnie dobierać kolory, łączyć faktury i eksperymentować z formą. Czasem zrobić coś spokojnego i delikatnego, a innym razem bukiet, obok którego trudno przejść obojętnie.
Kwiatomat dawał mi taką możliwość. Choć jedno ograniczenie pozostało bardzo konkretne: bukiet musi zmieścić się w okienku. Moja wyobraźnia do dziś czasem o tym zapomina ;-)
Pomysł był. Pojawiło się też oczywiście pytanie: „A jeśli się nie uda?”. To była duża inwestycja, a ja potrafiłam już wyobrazić sobie siebie z psem pod mostem. Mąż podchodził do sprawy nieco mniej filmowo.
W końcu zdecydowaliśmy: kupujemy kwiatomat.
Po drodze były formalności, szukanie rozwiązań i sprawy, których wcześniej nawet nie braliśmy pod uwagę. Samo zakładanie spółki cywilnej zasługiwałoby na osobny wpis. Niekoniecznie o kwiatach.
24 października 2025 roku nasz pierwszy kwiatomat stanął w Zawierciu, przy Dworzec Park, w tamtym czasie było to pierwsze urządzenie sprzedające bukiety w tym mieście.
Potem zaczęliście otwierać okienka
Przygotowanie bukietu to jedno. Zostawienie go w kwiatomacie i czekanie, czy ktoś właśnie ten wybierze, to zupełnie inne doświadczenie.
Nie stoję obok, żeby opowiedzieć o kwiatach albo wyjaśnić, dlaczego połączyłam te kolory. Kompozycja musi spodobać się sama.
Z czasem przekonaliśmy się, że moje bukiety znajdują tutaj swoich odbiorców. Zaczęły pojawiać się też osoby, które wracały po kolejne. I to właśnie powroty znaczą dla mnie szczególnie dużo.
Mąż mówi, że z florystą jest trochę jak z barberem. Każdy ma swój styl i nie każdemu odpowiada to samo cięcie. Można doceniać czyjąś pracę, a dla siebie wybierać coś zupełnie innego.
Z kwiatami jest podobnie. Jedni lubią klasykę, inni swobodniejsze formy i mniej oczywiste połączenia. Cieszę się, że są osoby, które w naszych okienkach znajdują coś dla siebie. Dzięki temu mam więcej odwagi, żeby próbować kolejnych rzeczy.
Czego nauczył nas ten pierwszy rok?
Pierwszy zakup może wynikać z ciekawości albo wygody. Kolejny daje nam powód, żeby sądzić, że ktoś był zadowolony i chce wrócić.
To pomaga patrzeć na Kwiaterię spokojniej. Obok emocji związanych z każdym nowym bukietem pojawia się poczucie, że budujemy coś, co dla części osób staje się znajomym miejscem.
Dziewięć okienek to sporo codziennej pracy
Z zewnątrz widać gotowe kompozycje. Po naszej stronie są jeszcze zakupy kwiatów, przygotowanie, pielęgnacja, uzupełnianie i sprawdzanie, co warto zmienić.
Kwiaty nie pojawiają się tam magicznie, choć rozumiem, że można odnieść takie wrażenie.
Kwiaty bywają potrzebne późnym wieczorem, w niedzielę albo po drodze do kogoś bliskiego. Dobrze mieć je wtedy pod ręką, ale nawet przy szybkim zakupie chce się wybrać bukiet, który po prostu się podoba.
Ten rok dał mi więcej pewności w tworzeniu po swojemu. Nadal lubię próbować nowych połączeń kolorów i form


Kolejny krok: pracownia Kwiaterii
Dobre przyjęcie naszych bukietów i klienci, którzy do nas wracają, dały nam więcej pewności, żeby zrobić następny krok.
7 listopada otwieramy pracownię Kwiaterii przy ul. Zegadłowicza 13/4 w Zawierciu.
Będzie można zajrzeć po kwiaty, porozmawiać ze mną o własnym pomyśle i ustalić szczegóły zamówienia. Kwiatomat zostaje na swoim miejscu, a zamówienia online nadal będą dostępne. Pracownia pozwoli nam po prostu spotykać się również poza jego okienkami.
Rok temu zastanawiałam się, czy w Zawierciu znajdzie się dla mnie miejsce. Dzisiaj przygotowuję kolejne bukiety i urządzam pracownię.
Moja wewnętrzna hejterka czasem jeszcze się odzywa. Na szczęście nie podejmuje już wszystkich decyzji.
Ania



